PIENINY

Biała Woda - Obidza - Jaworki

12 marca 2011 r.

Linia
Trasa: Biała Woda - Obidza - Jaworki
Kierownik wycieczki: Agata Karwowska
Pogoda: wiosenna
Pieniny

Wyjazd w Pieniny połączony był ze świętowaniem Dnia Kobiet, które w liczbie 28 stanowiły większość wycieczki.

Motto tego dnia

By od męża być z daleka
Zapisz się do PTTK-a.
Żona


Panowie, którzy wybrali się z żonami, ułożyli taką ripostę:


Żony swojej się nie wstydzę
Więc ją biorę na Obidzę.

Właściwie cała wycieczka przebiegała w tak wesołym, humorystycznym nastroju.
Humory wszystkim dopisywały, również za przyczyną słonecznej pogody i pięknej widokowej trasy. Już rankiem, gdy wyruszaliśmy z Krakowa, słońce wschodziło jasno, oddając swoje ciepło. Zapowiadał się piękny dzień i taki też pozostał do zachodu. Podróż do Jaworek minęła sprawnie, Stamtąd, wyruszyliśmy żółtym szlakiem Doliną Białej Wody, podziwiając skalne wychodnie i uroki Rezerwatu "Biała Woda"

Następnie wspięliśmy się na Przełęcz Rozdziela- tu czasie odpoczynku odbyło się uroczyste wręczenie przez Prezesa symbolicznych słodkich upominków, kobietkom i kobietom z okazji ich niedawnego święta. Piękna panorama widokowa z Rozdziela, dawała możliwość podziwiania krajobrazu Pienin i Beskidu Sądeckiego. Dwie osoby z naszej grupy postanowiły pójść na Wysoką 1050m npm, ,by móc wpisać to osiągnięcie do książeczki Korony gór Polski.. Pozostała część grupy powędrowała niebieskim, granicznym szlakiem na Obidzę 931m. Zatrzymaliśmy się w "Bacówce na Obidzy", skorzystaliśmy z posiłku, odpoczynku, wykorzystaliśmy czas na wypełnienie i rozpisanie trasy do książeczek GOT.

Czas płynął przyjemnie, ale co przyjemne zarazem szybko mija. Trzeba było wracać do Jaworek. Powrotną drogę kontynuowaliśmy czerwonym szlakiem przez Ruski Wierch. Mijaliśmy Czarną Skałę tj. jedyne w Pieninach stanowisko bazaltu. By przyjemnie wspominać wspólnie spędzony czas, zrobiliśmy sporo pamiątkowych zdjęć.

Wszyscy spotkaliśmy się w autobusie i punktualnie o zaplanowanej godzinie czyli o 17.30- wyruszyliśmy w drogę powrotną do Krakowa. Zabraliśmy jeszcze ze Szczawnicy Lucynkę, naszą jedyną narciarkę, która szusowała tego dnia na nartach, na stokach Palenicy.
Wycieczka udana, wszystkim za wspaniałą zabawę i wędrówkę dziękuję.

Agata Karwowska

Linia

Pienińskie przedwiośnie

Projekt wycieczki zakładał bardzo surowe warunki zimowe, dlatego też przewidywana do pokonania trasa była stosunkowo krótka i przebiegała w niższych partiach górskich Pienin i Beskidu Sądeckiego. Nie obyło się jednak bez niespodzianek. Pierwsza pojawiła się już kilkanaście dni temu i była dość przykra - kontuzja nogi skutecznie wyeliminowała Dorotę z udziału w dzisiejszej wyprawie. Zapewne kiedyś jeszcze wspomnimy jej feralny los, gdy jakiś zdolny poeta sklei na ten temat kilka strof. Tymczasem na dzień przed wyprawą pojawił się zupełnie inny problem: jak się ubrać? Prognozy przewidują na dzisiejszy dzień iście wiosenną aurę - ciepłą i bardzo słoneczną. Zima w tym roku mocno odpuszcza, ale w górach nie ma żartów, przecież w dalszym ciągu panują tam warunki zimowe. Przyszedł dzień wyprawy, początek wędrówki i pojawiła się ostatnia niespodzianka... zaskakująca dla wielu uczestników wyprawy, gdyż Dolina Białej Wody okazała się być niezwykłym cudem natury. Od niej to właśnie rozpoczniemy naszą opowieść, a na jej koniec jeszcze raz do niej powrócimy.

Wędrówkę rozpoczynamy o godzinie 930, z Jaworek, wsi położonej u podnóża Małych Pienin, z której początek bierze wiele atrakcji turystycznych. Zbiegają się tu duże potoki, rzeźbiące niezwykle malownicze doliny. Najsławniejszą z nich jest niewątpliwie dolina na potoku Kamionka, tworząca wspaniały Wąwóz Homole, uwieczniony w "Potopie" przez Henryka Sienkiewicza.

Centrum Jaworek – początek wędrówki. Centrum Jaworek - początek wędrówki.

Jaworki to wieś utworzona 1 stycznia 2008 roku po wyłączeniu jej terenów spod administracji Szczawnicy. Przyłączono do niej dwie inne dawne wsie będące również w administracji Szczawnicy: Czarna Woda i Biała Woda.

Opuszczamy centrum Jaworek i obieramy drogę na tereny dawnej wsi Biała Woda, żółtym szlakiem turystycznym, który początkowo biegnie razem z czerwonym. Tutejsi ludzie powiadają, że w miejscu do którego idziemy są złe duchy, czarty i inne plugastwo, które bronią dostępu do bogactwa tam ukrytego. Wiadomo bowiem, że odkąd tylko istniała wieś Biała Woda, za skałką zwaną Czubata, w rumowiskach skalnych jest jaskinia, a w niej leżą ukryte nieprzebrane skarby. Skąd się tam wzięły nikt nie wie.

Do doliny Białej Wody prowadzi nas asfaltowa uliczka o nazwie Biała Woda, która wznosi się łagodnie do góry. Przechodzimy obok stadniny koni oraz słynnej "Muzycznej Owczarni", do której pewnie zaglądniemy w drodze powrotnej (oczywiście jeśli czas pozwoli). Potem mijamy gospodarstwo agroturystyczne "Biała Woda", a po lewej murowaną kapliczkę krytą gontem.

Przed naszymi oczyma, po lewej stronie naszej trasy, wyrasta Czubata Skała, porośnięta murawą naskalną i inną roślinnością. Wznosi się ona na wysokość 675 m n.p.m. Naprzeciwko niej, po prawej stronie znajduje się jeszcze wyższa Smolegowa Skała (715 m n.p.m.). Skały te tworzą piękny Wąwóz Międzyskały.

Przed naszymi oczyma wyrasta Czubata Skała. Przed naszymi oczyma wyrasta Czubata Skała.

Zanim do niego wejdziemy, czerwony szlak odbija przed Czubatą Skałą w lewo prowadząc do Obidzy, skąd miejmy nadzieję, że sprowadzi nas z powrotem. Stopniowo nikną osady ludzkie, znika asfalt z drogi, która zaczyna od teraz prowadzić wzdłuż brzegu Białej Wody. Potok w wielu miejscach jest jednak niewidoczny, ze względu na pokrywającą go skorupę lodową. Ciepła aura powoduje jednak liczne pęknięcia i szczeliny, przez które widać jego wartki nurt. Nasza droga również jest mokra i oblodzona, ale tylko miejscami występuje przy niej śnieg. Przed pierwszymi iglicami skalnymi po prawej stronie dostrzegamy sople lodowe opadające po wapiennych skałach do Białej Wody, tworząc efektowne białe ornamenty.

Lodowe ornamenty nad potokiem Biała Woda. Lodowe ornamenty nad potokiem Biała Woda.

Dochodzimy do początku rezerwatu, gdzie w sezonie turystycznym funkcjonują kasy biletowe. Kilka kroków poruszamy się już dnem wąwozu, a po obu naszych stronach skały wystrzeliwują wysoko w górę, ponad potok Białej Wody, ponad nasze głowy. Porośnięte są one trawami, ale też i drzewami, które w jakiś nieprawdopodobny sposób utrzymują się na nich. Zaraz po wejściu do wąwozu człowiek zostaje wizualnie oszołomiony. Wszystko jest piękne. Nie tylko górujące skalne iglice i porastająca je roślinność, ale też potok Białej Wody zaczyna przyprawiać zmysły do wizualnego obłędu tworząc kaskady, bystrza odsłaniające wapienno-skaliste dno, czy wodospady opadające do głębokich baniorów. Biała Woda na pewno nie odsłania dziś przed nami całej swojej malowniczości, bowiem w dużej części jest pokryta lodem. Warstwa lodu jest na tyle gruba, że w miejscach, gdzie krzyżuje się z naszym szlakiem można po nim swobodnie przejść. Kontrastuje to z otaczającymi dolinę skałami, na których w ogóle zimy już nie widać. Tam chyba zawitało już na dobre przedwiośnie.

Smolegowa Skała.
Smolegowa Skała.

Ewenementem wśród wapieni jest też wapienna, ale czerwono wybarwiona Czerwona Skałka. Wydobywa się ona z trawiastego wzniesienia po północnej stronie doliny. Z południowej strony do Białej Wody wpływa potok Zimna Studnia, spływający niewielkim zboczem spod samego niemal grzbietu Małych Pienin, z wysokości 930 m n.p.m., spomiędzy szczytów Wierchliczki (964 m n.p.m.) i Watrisko (940 m n.p.m.). Wcześniej jednak na widoku mamy kolejny skalny amfiteatr, tworzony przez Konowalskie Skały.

Czerwona Skałka.
Czerwona Skałka.

Dochodzimy do ujścia Brysztańskiego Potoku, zasilającego Białą Wodę. Przechodzimy polanę ze składem drewna i rozstajemy się z Białą Wodą, która ostrym łukiem skręca wokół Kociubylskiej Skały na północ do swoich źródeł. Tak kończy się nam relaksacyjny spacer.

Żółty szlak po ostatnim przekroczeniu potoku Białej Wody podrywa się zdecydowanie ku górze. O godzinie 1035 rozpoczynamy strome podejście na przełęcz przez górską łąkę. Trzeba w końcu upuścić nieco potu. Ale za to za nami bardzo szybko pojawiają się kapitalne i szerokie widoki na Pieniny, Pasmo Radziejowej oraz dolinę potoku Grajcarek. Bardzo szybko zwiększamy swoją wysokość, a tym samym dysponujemy bogatszą panoramą.

Strome podejście przez górską łąkę.
Strome podejście przez górską łąkę.

Po 10 minutach mijamy bacówkę, od której podejście troszkę łagodnieje, aczkolwiek niewiele. Dolina Białej Wody opadająca z Przełęczy Rozdziela (803 m n.p.m.) stanowią granicę rozdzielającą Pieniny i Beskid Sądecki. Nasz żółty szlak nie kieruje nas jednak na rozległe siodło przełęczy, a odbija nieco ku północnemu Beskidowi Sądeckiemu, doprowadzając nas o godzinie 1110 do rozstaju szlaków z turystycznym przejściem granicznym na Słowację. Żółty szlak prowadzi dalej, ale na słowacką stronę, krzyżując się jednak z niebieskim, który w lewo odbija ku Wielkiemu Rogaczowi, zaś w prawo ku Wysokiej. Na tym rozstaju szlaków uraczamy się widokami, odpoczywając i konsumując posiłek przed dalszą wędrówką. A widoki stąd są naprawdę urzekające - trzeba tu po prostu być, żeby w pełni je zobaczyć, bo oddać ich powab tekstem pisanym raczej trudno.

Siedzimy tak sobie tutaj jakieś pół godziny. O godzinie 1140 ruszamy dalej niebieskim szlakiem w kierunku Przełęczy Obidza. Przed nami ośnieżone wzniesienia, ale tylko one świadczą o warunkach zimowych naszej wyprawy, bo wokół ciepło, wiosennie. Zarówno kurtki, jak i rękawiczki stały się niepotrzebnym balastem w plecaku.

Za plecami zostawiamy Przełęcz Rozdziela.
Za plecami zostawiamy Przełęcz Rozdziela.

Przeważnie brniemy teraz po topniejącym śniegu, jednak tam gdzie śnieg już ustąpił, taplamy się w błocie. Pojawia się też las, który raczej występuje tutaj w niewielkich płatach. Przy naszej drodze mijamy słupki graniczne, raz po lewej z literką "P", raz po prawej z literką "S", idąc chwilami po ojczystej ziemi, ale niekiedy po słowackiej. Tak osiągamy kulminacyjną wysokość przed Przełączą Obidza, nieopodal wierzchołka góry Szczob sięgającej 936 m n.p.m., który znajduje się po słowackiej stronie. Zejście z tej góry przebiega bardziej otwartym terenem, szczególnie po stronie słowackiej, gdzie zbocze grzbietu po którym idziemy przypomina szeroki trakt, po którym poruszają się skitourowcy.

Szeroki trakt w drodze na Przełęcz Obidza. Szeroki trakt w drodze na Przełęcz Obidza.

Spokojnym marszem o godzinie 1235 osiągamy mało wyraźną, ale szeroką Przełęcz Gromadzką położoną na wysokości 931 m n.p.m., zwaną również potocznie Obidza. Potoczna nazwa tej przełęczy wywodzi się od nazwy przysiółka Piwnicznej-Zdroju, której zabudowania dochodzą do przełęczy.

10 minut stąd znajduje się prywatna "Bacówka na Obidzy". Kroczymy do niej podążając znakami czerwonymi i niebieskimi w kierunku Piwnicznej. Budynek "Bacówki na Obidzy" raczej nie przypomina typowej kwatery bacy i juhasów. Bardziej wygląda jak pensjonat w stylu regionalnym z tarasem na parterze. Przed nim mamy ławki i stoły i przepiękną pogodę. Robimy sobie kolejny przystanek. Oddajemy się opowieściom o przebytych trasach oraz takich na które zamierzamy pójść, oraz góralskim przysmakom z oferty kuchni bacówki, w towarzystwie ładnych widoków na Beskid Sądecki. Spędzamy tu sporo czasu, przeciągając pobyt w "Bacówce na Obidzy" do godziny 1425, ale nie musimy się spieszyć - zostało jeszcze dużo czasu na powrót do Jaworek.

Bacówka na Obidzy. Bacówka na Obidzy.

Wracamy na Przełęcz Gromadzką, a z niej czerwonym szlakiem do Jaworek. Przez jakiś czas idziemy, a właściwie wleczemy się bez pośpiechu w towarzystwie niebieskiego szlaku, który po 20 minutach marszu od przełęczy odbija na Wielkiego Rogacza. Rozdroże szlaków następuje w miejscu kilkupiennego drzewa z zawieszoną małą kapliczką i drogowskazami turystycznymi. Dalej wędrujemy sobie przyjemnymi, przeważnie leśnymi dróżkami. W miarę obniżania wysokości śnieg ustępuje, w wielu miejscach pojawia się grząskie błoto, ale pod butami daje się wyczuć zmrożoną warstwę gruntu. Zbliża się 1520, kiedy przechodzimy obok wierzchołka Pokrywiska (977 m n.p.m.). Po kilkudziesięciu metrach zejścia po naszej prawej pojawia się otwarty teren i piękny widok na Jarmutę z charakterystycznym masztem przekaźnika telewizyjnego, Palenicę z jej nartostradami, Pieniny Właściwe z wybijającymi się Trzema Koronami w nietypowym dla siebie profilu. To świetne miejsce na kilka minut relaksu.

Widok na Pieniny podczas zejścia zboczem Pokrywiska. Widok na Pieniny podczas zejścia zboczem Pokrywiska.

Od tego miejsca szlak zaczyna już wyczuwalnie obniżać swoją wysokość. O godzinie 1545 ponownie wchodzimy na widokową polaną. Stoimy nieco poniżej trawiastego grzbietu, zza którego znowu pięknie prezentują się Pieniny. O godzinie 1600 wychodzimy całkowicie ze strefy leśnej, a przed nami rozpościerają się na rozległe łąki opadające stromo do Doliny Białej Wody. Z doliny tej wynurza się skalny grzbiet przypominający grzbiet dinozaura - to znana nam już Smolegowa Skała. W pewnym momencie zbocze po którym schodzimy urywa się jeszcze bardziej opadając w dół tarasami dawnych pól uprawnych.

Wychodzimy na rozległe łąki. Wychodzimy na rozległe łąki. Tarasy dawnych pól uprawnych opadające do stóp Smolegowej Skały. Tarasy dawnych pól uprawnych opadające do stóp Smolegowej Skały.

O godzinie 1630 dzieli nas tylko 300 metrów do potoku Biała Woda. Z prawej strony naszej drogi mijamy jedyną w pięciuset kilometrowym pienińskim pasie skałkowym, bazaltową skałkę pochodzenia wulkanicznego, co czyni z niej geologiczny ewenement. Od strony drogi ma ona odsłonięty cios kolumnowy. Skałka to magma, która przebiła się w tym miejscu około 100 milionów lat temu przez warstwy kruchych łupków i zastygła na powierzchni.

Znowu wita nas Biała Woda przebijająca się przez hipnotyzujący wąwóz skalny. Niestety, zbliża się szarówka, a i Biała Woda jest jakby ciemniejsza niż przed południem. Strzeliste skały zaczynają rzucać co raz dłuższe cienie. Czubatą Skałę zostawiamy z jej legendą za sobą.

Czubatą Skałę zostawiamy z jej legendą za sobą.
Czubatą Skałę zostawiamy z jej legendą za sobą.

O godzinie 1700 docieramy do "Muzycznej Owczarni". Wchodzimy do środka tam witają nas oryginalne wnętrza, wystrój spełniający rolę pubu, sali koncertowej i małej galerii plastycznej. W środku emanuje niepowtarzalny klimat, który przyciąga największe gwiazdy muzyki rockowej, bluesowej, jazzowej, country i innej, znanych i popularnych wykonawców polskich i zagranicznych. To magiczne miejsce, o którym wiele się pisało i pisze (np. Ludzie Niezwykłej Owczarni - Muzy nad potokiem).

Przed nami ostatni odcinek poboczem drogi asfaltowej, wzdłuż Grajcarka, powstałego z połączenia Białej i Czarnej Wody. Przechodzimy na zachodnią część osady Jaworki, mijając wejście do Wąwozu Homole z wypływającą z niego Kamionką, na parking z oczekującym autokarem. Tak kończy się dzisiejsza górska wycieczka, niezwykle spacerowa, w pięknym, chyba bardziej wiosennym, aniżeli zimowym słońcu. Nietypowe, ale świetne warunki pogodowe pozwoliły w sposób szczególny zaprezentować się otaczającej nas naturze - nie tylko z pułapu szczytów górskich, ale również fascynującej Doliny Białej Wody.

Nasz autobus
Nasz autobus

Dorota i Marek Szala

Linia
Relacja fotograficzna - Zbigniew Sieja
Relacja fotograficzna - Krzysztof Kmiecik
Relacja fotograficzna - Marek Szala
Relacja fotograficzna - Ala Obrzut
Linia Powrót
copyright