kontur (2 kB)

Krokusy
w Dolinie Chochołowskiej

29 kwietnia 2012 r.

Linia
Kierownik wycieczki: Agata Karwowska
Pogoda: cudowne lato
Schronisko w dolinie Chochołowska

Schronisko w Dolinie Chochołowskiej

Miejsce budowy nowego schroniska wybrano bardzo starannie. Podczas wizji lokalnej w 1928 r. wybrano południowy kraniec Polany Chochołowskiej, która zasłynęła już z wielkich walorów narciarskich. W 1931 r. w nie wykończonym jeszcze schronisku można było już nocować, a oficjalne otwarcie miało miejsce w 1932 r.

Obszerny drewniany budynek został osadzony na kamiennej podmurówce. Posiadał stylowe wnętrze o prawdziwie górskim charakterze. Komfort schroniska wzrósł znacznie w 1935 r. po zainstalowaniu centralnego ogrzewania.

Schronisko było bardzo popularne od samego początku swojego istnienia, zwłaszcza w zimowe wieczory było tu rojno i gwarno. Schronisko spłonęło niemal w ostatnich dniach wojny w bardzo dramatycznych okolicznościach.

W latach 1944-45 w dolinie stacjonowały oddziały partyzantów polskich i radzieckich. Po krwawej bitwie 8 grudnia 1944 r. z oddziałami hitlerowskimi jaka się rozegrała w Dolinie Zuberskiej, część oddziałów przeszła do Doliny Chochołowskiej i tu się zakwaterowała. Z początkiem stycznia Niemcy natarli na partyzantów, paląc po drodze szałasy. W czasie walk, od pocisków artyleryjskich schronisko zapaliło się i spłonęło.

Po wojnie jedynym punktem oparcia w tej części Tatr stało się schronisko Blaszyńskich po Zawiesistą w rejonie Wyżniej Bramy Chochołowskiej funkcjonujące od 1946 r. Posiadało 35 miejsc dla turystów, gospodę dla turystów i elektryczność. Schronisko prowadzone było do 1966 r., a w 1973 r. przejęte zostało przez TPN. Przez kilka lat jeszcze prowadziło działalność noclegową, w końcu jednak zostało zmienione na leśniczówkę. Istnieje do dziś.

Do budowy obecnego schroniska w miejscu starego przystąpiono w 1951 r. z inicjatywy Polskiego Związku Narciarskiego. Do użytku turystów oddano je w 1953 r. projekt budynku opracowała Anna Górska, wykorzystując motywy regionalne. Niedaleko schroniska wybudowano w roku 1955 pierwszą w Tatrach elektrownię wodną, wykorzystującą wody Jarząbczego Potoku. Zniknęły więc hałaśliwe spalinowe agregaty prądotwórcze. Projekt i wyposażenie elektrowni wykonano w Austrii, gdzie wiele schronisk korzysta z tego typu urządzeń.

Linia Krokusy

Z dużym zniecierpliwieniem oczekiwaliśmy na tę właśnie wycieczkę do Doliny Chochołowskiej, której motywem przewodnim były krokusy. Zniecierpliwienie było tym większe, im bardziej wzrastała temperatura powietrza, przyspieszając w ten sposób porę kwitnienia krokusów, a pozbawiając nas jednocześnie pięknego widoku tysięcy pojedynczych, przecudnej urody fioletowych kwiatów.

Ale pogoda - jak kobieta - zmienną jest. Więc najpierw posypała obficie śniegiem tak, żeby potem stopniowo promienie słoneczne roztapiające kolejne warstwy śniegu, odkrywały warstwami połacie kwitnących kobierców. Pomimo już późnego terminu naszej wycieczki, udało nam się nasycić widokami wiosennego cudu natury. Nasza sesja fotograficzna nie miała końca. Chcieliśmy utrwalić każdego krokusa z osobna i wszystkie razem.

Fantazjom ujęć fotograficznych nie było końca. Nie sposób było oderwać się od bajecznie ukwieconych polan, a przecież przed nami rozpościerało się szczytowe wyzwanie pod jakże ujmującą nazwą Grześ. Ów Grześ również nie szczędził nam różnorodnych doznań, podobnie jak ukwiecone polany. Z tą jednak subtelną różnicą, że gdy wspomniane już krokusy i przepiękne pejzaże Doliny Chochołowskiej rozciągającej się na długości 7,5 km śpiew ptaków i szum wijących się wartkich spienionych wód potoków górskich, koiły nasze skołatane serca, wyciszały nadszarpnięte systemy nerwowe i wprowadzały w stan błogiego "upojenia", - Grześ budził respekt.

To przecież wielkie chłopisko jest [1 653 m]. Więc żeby się na niego wdrapać, zacięcie i silna wola nie mogła nas opuszczać. Wąskie oblodzone ścieżki, ruchome kamienie, rwące potoki tworzące się na ścieżkach, miejscami gruba warstwa topniejącego śniegu, nie ułatwiały zadania.

Po tak śliskim śniegu, w oślepiającym słońcu, dwa kroki do przodu i jeden do tyłu, nie nadawały dobrego tempa marszu, przybliżającego nas do wymarzonego szczytu. Nawet będąc już tak blisko, na ostatniej prostej, porywy silnego wiatru skutecznie utrudniały nam nie tylko utrzymanie pozycji w pionie, ale również przesuwały w czasie radość ze szczytowania.

Po szczęśliwym dotarciu na "czubek" radość ze zdobycia Grzesia sięgała apogeum.
I jak to bywa w chwilach wielkich uniesień, przychodzi czas na ostatnią fazę - czyli - powrót.

W przeciwieństwie do wzlotów towarzyszących nam podczas wspinaczki - przy zejściu, dominowały upadki. Jedni zjeżdżali ze stromego stoku na butach, inni jak padło. A padało często raz jedno, raz drugie. Radości i śmiechu ze schodzenia było równie wiele, co pisków. Niejednokrotnie przechodzącym obok nas turystom udzielała się nasza atmosfera.

Wszystkie te doznania nie miały by miejsca, gdyby nie patronat naszej wspaniałej Agatki, która świetnie rozplanowała czasowo przejście całej trasy. Również Grzegorzowi S. zawdzięczamy cały pakiet informacyjny na trasie, oraz przewodnictwo w zdyscyplinowanej pięcioosobowej grupie. A przede wszystkim wielkie podziękowanie dla naszej niestrudzonej ćwierkającej cały dzień ptaszyny Wróblowej, zabawiającej nas swoimi pomysłami i humorem.

Wyrazy podziękowania należą się również Panu Prezesowi, który zapewniał mnie, że krokusy w terminie naszej wycieczki będą na pewno jeszcze kwitły i zapewnienia dotrzymał.

Kiedy po całodziennych wojażach górskich dopada nas totalna niemoc, z pomocą zawsze przychodzi nam, nasz ulubiony pan kierowca Rafał, dowożąc nas najbliżej miejsca zamieszkania jakie tylko jest możliwe.

Wielka chwała i podziękowanie za taką postawę.

Zadowolona turystka

Linia

Impresje…

Nasz wyjazd był zatytułowany „Krokusy w Dolinie Chochołowskiej”.
Grupa wycieczkowiczów zaopatrzona w aparaty fotograficzne i nadzieje na piękne ujęcia wyruszyła na szlak. Krokusy nie zawiodły, było tak, jak sobie wymarzyliśmy.

A dodatkowo…
Do tej pory mam przed oczami obraz rwącego, wzburzonego potoku – te kaskady spienionych, obfitych po roztopach wód , kryształowo czystych i gdzieniegdzie szmaragdowych, rozpryskujących się tysiącem srebrnych kropel o białe, wystające głazy. Patrzyłam z zachwytem nie mogąc oderwać oczu, zapominając o korowodzie turystów, nie słysząc nic prócz łoskotu pędzącego strumienia.

Po dwóch godzinach…
Wychodzimy na szczyt Grzesia (Lucnej).
Parę miesięcy temu byłam już tutaj . Inna pora roku, ale Tatry tak samo cudne, urzekające. I chociaż huraganowy wiatr trochę przeszkadzał w kontemplacji, wpatrywałam się z podziwem w najbliższe szczyty – były prawie w zasięgu ręki. Jakaś nostalgia, wzruszenie i ogromna radość, że mogę to wszystko oglądać i bardzo osobiście odczuwać potęgę gór.

M.K.

Linia

Trasa górska I:

Trasa górska II:

Trasa górska:

Siwa Polana - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Siwa Polana
29.04.2012 (Trasa I)

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
29.04.2012   Siwa Polana - Polana Huciska T.02 5 Tak
29.04.2012   Polana Huciska - Polana Trzydniówka T.02 2 Tak
29.04.2012   Polana Trzydniówka - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej T.02 2 Tak
29.04.2012   Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Polana Trzydniówka T.02 1 Tak
29.04.2012   Polana Trzydniówka - Polana Huciska T.02 2 Tak
29.04.2012   Polana Huciska - Siwa Polana T.02 4 Tak
  RAZEM 16  

Siwa Polana - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Grześ (1653 m) - Siwa Polana
29.04.2012 (Trasa II)

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
29.04.2012   Siwa Polana - Polana Huciska T.02 5 Tak
29.04.2012   Polana Huciska - Polana Trzydniówka T.02 2 Tak
29.04.2012   Polana Trzydniówka - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej T.02 2 Tak
29.04.2012   Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Grześ (1653 m) T.02 8 Tak
29.04.2012   Grześ (1653 m) - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej T.02 3 Tak
29.04.2012   Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Polana Trzydniówka T.02 1 Tak
29.04.2012   Polana Trzydniówka - Polana Huciska T.02 2 Tak
29.04.2012   Polana Huciska - Siwa Polana T.02 4 Tak
  RAZEM 27  

Siwa Polana - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Dolina Jarząbcza
29.04.2012 (Trasa III)

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
29.04.2012   Siwa Polana - Polana Huciska T.02 5 Tak
29.04.2012   Polana Huciska - Polana Trzydniówka T.02 2 Tak
29.04.2012   Polana Trzydniówka - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej T.02 2 Tak
29.04.2012   Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Dolina Jarząbcza T.02 5 Tak
29.04.2012   Dolina Jarząbcza - Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej T.02 2 Tak
29.04.2012   Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej - Polana Trzydniówka T.02 1 Tak
29.04.2012   Polana Trzydniówka - Polana Huciska T.02 2 Tak
29.04.2012   Polana Huciska - Siwa Polana T.02 4 Tak
  RAZEM 23  
Linia
Relacja fotograficzna - Grzegorz Szczotka
Relacja fotograficzna - Ewa Skrzyńska
Relacja fotograficzna - Halina Kubat
Relacja fotograficzna - Marek Topór
Relacja fotograficzna - Ela Czader
Linia
Powrót
kontur (2 kB)
copyright