kontur (2 kB)
buton1 (39 kB)
buton2 (30 kB)
buton3 (29 kB)

15 kwietnia 2016

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Wieczór wspominkowy

Mały Szlak Beskidzki

przez cztery pory roku
z polskimi zwyczajami ludowymi w tle

Linia

Niektórzy mogą postrzegać ją wędrówką do świata zabobonów, inni nawrotem do rodzimowierstwa, lecz większość powie raczej, że jest to wspomnienie tradycji i zwyczajów naszych przodków. Słowiańska wiara i zwyczaje ściśle związane były ze zmianami zachodzącymi w przyrodzie, uzależnionymi od pór roku. W górach, gdzie pamięć o przodkach jest wyjątkowo trwała, a poszanowanie dawnych tradycji bardzo silne, dotrzeć można do wielu miejsc, gdzie przetrwały piękne zwyczaje ludowe. Częstokroć nie zdajemy sobie z tego sprawy jak bardzo żywot dawnych zwyczajów (nawet tych sięgających rodowodem do czasów pogańskich) zakorzenił się w tradycjach współczesnego chrześcijaństwa - oparły się chrystianizacji i wkomponowały do chrześcijańskiej tradycji.

Całoroczna wędrówka Małym Szlakiem Beskidzkim dała nam możliwość przypomnienia sobie niektórych ludowych zwyczajów, w kolejności zgodnej z chronologią roku obrzędowego, czyli dokładnie tak jak były one obchodzone przez naszych przodków. Tradycja to wartość szczególna. Nawet gdy ktoś ją bagatelizuje, tęskni za nią, co szczególnie objawia się gdy opuści dom rodziny. Wracamy wspomnieniami do lat młodzieńczych, czasów kiedy zaznawaliśmy po raz pierwszy ciepła ze wspólnego przeżywania tradycji i rodzinnych zwyczajów. Nasza wspólna wędrówka zostanie w naszych wspomnieniach, do których będziemy wracać i tęsknić. Dlaczego? Bo na przebytym szlaku coś zostawiliśmy, choć nie mamy pewności co. Swój czas, wysiłek, może jakąś duchową cząstkę siebie?

tablo (62 kB)

Mija czas i nawet najpiękniejsze chwile odchodzą do historii naszego życia. Wiosenny deszczyk obudził przyrodę, a wieczorne spotkanie 15 kwietnia 2016 roku odświeżyło nasze wspomnienia z całorocznej wędrówki Małym Szlakiem Beskidzkim. Tego wieczoru w ciągu 65 minut pokazu przeżyliśmy raz jeszcze tą wędrówkę od kropki po kropki. Niejako przemierzyliśmy całą trasę ponownie i spojrzeliśmy kompleksowo na to przedsięwzięcie, ogarniając je od początku do końca. Przez moment zastanawialiśmy się czy warto było poświęcić się mu, choć odpowiedź w tym zakresie już znaliśmy. Stanowią o niej fakty, a są nimi nowe projekty wędrówek, które pojawiły się jeszcze zanim zakończyliśmy Mały Szlak Beskidzki, bo ze świetną grupą w każdych warunkach wędruje się znakomicie i nie ma znaczenia, czy jest to szlak beskidzki, czy papieski, czy jakikolwiek inny.

Podczas wędrówki Małym Szlakiem Beskidzkim uświadomiliśmy sobie, że najważniejsi są ludzie, bo to oni tworzą zgrany zespół, a nie klubowe ideologie. Z każdym kolejnym dniem wędrówki byliśmy coraz bardziej pewni tego, iż formuje się podczas niej grupa niezwykła, którą cementuje ta sama pasja wędrowania, silna i najprawdziwsza, w której inne sprawy mają znaczenie marginalne. Nie liczą się w niej organizacyjne przynależności, nie ma w niej miejsca na politykę. Nikt nie pyta o przynależność zawodową, nikt nie stwarza barier wiekowych. Każdy ma oczywiście swoją niepowtarzalną osobowość, lecz w tym przypadku różnorodność cech osobowych w jakiś niezwykły sposób dopełniała się. W ten sposób stworzył się spójny konglomerat, w którym wszyscy czują się dobrze. Chyba każdy czuł w nim jakąś rolę do spełnienia. Łączyły nas wspólny cel i pasja, ale też co najważniejsze: wzajemne zrozumienie, tolerancja, wsparcie oraz wzajemna odpowiedzialność. Nigdy wcześniej czegoś takiego wspaniałego nie przeżywaliśmy i mamy nadzieję, że też tego doznaliście.

Wielokroć podkreślaliśmy już to, że nasza działalność wynika z zamiłowania do wędrówek, przyrody i kultury, ale też z chęci bycia z ludźmi i dzielenia się z nimi tym co nas pasjonuje. Chcemy robić to dopóty będzie przekładać się na radość i satysfakcję. I radość, i satysfakcję widzieliśmy na twarzach przyjaciół, z którymi pokonaliśmy Mały Szlak Beskidzki, tym samym sami odczuliśmy ogromną radość i satysfakcję. Miło jest wspólnie spędzać czas na szlaku, czy na przystanku przed kolejną wędrówką, w bazie noclegowej, czy tak jak 15 kwietnia 2016 roku w Restauracji „Stylowa”.

Dziękujemy Wam za wszystko.
Dorota i Marek Szala

niski01 (74 kB) niski02 (88 kB)

Wspominki z Małego Szlaku Beskidzkiego.

Mieliśmy w piątek spotkanie całkiem nowe,
Było to spotkanie nieco wspominkowe.
Włóczędzy z Małego Szlaku Beskidzkiego,
Wspominali, co tam przeżyli ciekawego.
Na przejście wszystkich etapów, znalazło sposób,
Tylko trzydzieści osiem najwytrwalszych osób.
Dziesięć etapów udokumentowano:
Wierszem, prozą i foto relację dano.
(Nie wiem, czy to atrakcja na dzisiejsze czasy?
Lecz na każdym etapie pieczono kiełbasy!)
Jak była ochota i jak tylko chciano,
To przy ognisku często też śpiewano.
Marek z Dorotą, to nie poprzestawali,
Opis jakiejś ciekawej tradycji dawali.
Toteż na tych etapach, turystyczne grono,
Nie tylko wędrowało … Lecz też się bawiono.
Tych co zdobyli odznakę chyba nie zaskoczę,
Jak wspominkowy opis etapów przytoczę.
Pierwszy: do Porąbki z Straconki ruszamy,
Po drodze, jeszcze topienie marzanny mamy.
Pogoda piękna, mijamy „turystów stonkę”,
Zdobywamy małą górę - Hrobaczą Łąkę.
Niech każdy z turystów pamięci swej zawierzy,
Drugi etap: z Porąbki, przez Żar do Kocierzy.
Zjeżdżaliśmy na sankach z Żaru - jak te głupki,
A na górze Kiczerze, paliliśmy „kozubki”.
Trzeci etap: trasa była od dawna gotowa,
Z Kocierza, przez Leskowiec do Krzeszowa.
W trzech schroniskach robiliśmy mijanki,
Na koniec puszczaliśmy na Skawie wianki.
Z Krzeszowa do Zembrzyc, to też było miło,
Na koniec w roli głównej wystąpił Jaryło.
A z Zembrzyc do Palczy, chłopcy i dziewczynki,
Zobaczyli, na czym polega obrzęd „zażynki”.
Teraz najdłuższy etap: Palcza – Myślenice,
Po drodze zdobyliśmy też górę Babicę.
A koło południa, gdy minął świt blady,
Odbyliśmy Zaduszki lub inaczej Dziady.
Z Myślenic do Jaworzyc, też był etap trudny,
Błoto, śnieg i mżawka, każdy z nas był brudny.
I chociaż na trasie była taka breja,
My na Kudłaczach obchodziliśmy Andrzeja!
No i etap ósmy, do Wielkiej Kasiny,
Na ten etap z ochota szli chłopcy, dziewczyny.
Dlaczego tak było, no jak Wam się zdaje?
Mikołaj prezenty w tym czasie rozdaje!
Dokąd zaś dziewiąty, może ktoś zapyta?
Kasina nas żegna, Mszana Dolna wita.
Na górze Lubogoszcz, posiłek był tłusty,
Pieczono kiełbasy, bo przecież „zapusty”.
I etap ostatni, turysto kochany,
Koniec na Luboniu! (Ruszaliśmy z Mszany.)
Igor i Ksawery, te dwa małe „ptaszki”,
Ci mieli „radochę”, palili „judaszki”.
Jak to szybko minęło! Ktoś powie: „Niestety!”
Dostaliśmy odznaki i inne gadżety.
A dzisiaj w NCK-u, wygodnie siadamy,
Wszystkie miłe chwile, tutaj wspominamy …
I trzeba tu przyznać, że oboje Szale,
Prowadzili wszystkie wycieczki doskonale.
Dziś Szalowie, jak zwykle, znowu byli mili,
Zdobywcom odznaki, po tablu wręczyli.
Aby było weselej, (na pewno nie zdrowiej!)
Wszyscy się udali, później do „Stylowej”.
Ludzie mieli bardzo zaskoczone miny,
Że Dorota ma dziś, n-te urodziny!
Było głośne „sto lat” i piękne życzenia,
Oraz bukiet kwiatów, od Prezesa Gienia.
Dorota - nie powiem, też się zachowała,
Tych z pięćdziesiąt osób, tortem częstowała.
Muzycy w „Stylowej”, również się spisali,
„Kawiarenki” - Oni, Dorocie zagrali.
Później były drinki, oraz tańce były,
Jak myślicie. Kiedy, te „igry” się skończyły …?

Waldemar Ciszewski - uczestnik - 15.04.2016 r.

Linia
Tomik poezji Waldemara Ciszewskiego
„Mały Szlak Beskidzki przez cztery pory roku z polskimi zwyczajami ludowymi w tle”

E-BOOK do pobrania
kliknij na okładkę
e-book (24 kB) Linia
Powrót



kontur (2 kB)
copyright