kontur (2 kB)

GRECJA PÓŁNOCNA

OLIMP, METEORY, PELLA, DION ORAZ SŁONECZNE PLAŻOWANIE

23.09 - 03.10.2018

Linia grecja01 (178 kB) Linia
Plan wyjazdu
  1. I dzień – wyjazd z Polski, przejazd przez Słowację, Węgry, Serbie, Macedonię.
  2. II dzień – przyjazd do Grecji (Stomio) Obiadokolacja, zakwaterowanie w hotelu.
  1. III dzień – wypoczynek na plaży, po południu ew. przejazd do pobliskich kąpielisk celem dalszego odpoczynku.
  2. IV dzień – wyjazd całodniowy do miejscowości Kalambaka, zwiedzanie dwóch klasztorów, po drodze wizyta w wąwozie Tembi.
  1. V dzień – plażowanie
  1. VI dzień – plażowanie
  1. VII dzień – po sniadaniu wyjazd w rejon masywu górskiego Olimpu. Nocleg w schronisku na wysokości 2100m n.p.m
  2. VIII dzień – wyjście na Mitikas 2918m n.p.m - najwyższy szczyt Grecji, zejście do parkingu Prionia, nocleg w Paralii, obiadokolacja
  1. IX wyjazd do miejscowości Dion – głównego sanktuarium byłej Dynastii Macedońskiej, zwiedzanie wykopalisk, teatru antycznego, muzeum archeologicznego, po południu zakupy w miasteczku oraz plażowanie
  1. X dzień wyjazd do Polski w godzinach porannych, zwiedzanie Pelli - dawnej stolicy starożytnej Macedonii
  2. XI dzień – przyjazd do Polski w godzinach popołudniowych
Linia

OLIMP, METEORY, PELLA, DION
ORAZ NA SŁONECZNE PLAŻOWANIE

grecja03 (157 kB)

Dla niektórych wakacje nie kończą się tak szybko… a właściwie dopiero pod koniec września się zaczynają. Piękne, niezapomniane i słoneczne usmiech (1 kB) no prawie… bo z tym ostatnim to można mieć wiele do życzenia.Zapraszam do przeczytania relacji z cudownej wycieczki w greckim stylu „Mamma Mia, here we go again ?”
Aby móc godnie wprowadzić w „greckie klimaty” wypadałoby o niej co nieco powiedzieć naprowadzając na pewne schematy.

Fakty o GRECJI:

* * *

Dzień Święty należy święcić i z tej okazji wyruszyliśmy w niedzielę do słonecznej krainy. Grecja ma bardzo szeroko rozwiniętą bazę lotniczą, bo około 39 lotnisk i na przekór temu bojkotując transport lotniczy postanowiliśmy tam dotrzeć jak prawdziwi koneserzy i tradycjonaliści wycieczek - autokarem. Podróż obfitowała w cudowne wrażenia i efekty specjalne oraz integracyjne.
Jeśli się zastanowić jakie są największe problemy drugiego świata poza ogólnodostępnym Internetem, to odpowiedź jest prosta. Toaleta. Przez autobus przetoczył się cyklon oburzenia dotyczący braku możliwości korzystania z ustronnego miejsca w autokarze, u jednych wywołując ataki złości, u drugich ataki śmiechu. Postój średnio odbywał się co 40 minut, co sprawiało czasem wrażenie, że „sikanie” stało się przejawem buntu albo nowego ataku terrorystycznego na kierowców i uczestników wycieczki.
Wyczerpująca podróż zakończyła się sukcesem, dnia następnego na Anioł Pański - dotarliśmy na miejsce! Odetchnąwszy z ulgą wycieczkowicze rozbiegli się zajmować pokoje z widokiem na Morze Egejskie. Cudowna pogoda („w kraju Homera aż 250 dni w roku są pełne słońca”) sprawiła, że dość sprawnie rozgościliśmy się na pobliskiej plaży rozkoszując się wodą morską o temperaturze wyższej niż powietrze (zupełnie odwrotnie niż w Polsce). Zwieńczyliśmy plażowanie graniem w wodzie w zbijanego i nurkowaniem. Wieczorem czekała pierwsza grecka, powitalna kolacja wraz z winkiem. usmiech (1 kB)

* * *

Następnego dnia delikatny chłód obudził w nas mieszane uczucia, ale kurczowo trzymając się myśli o słonecznej GRECJI!, że to z pewnością chwilowe załamanie pogody, udaliśmy się na wycieczkę w okolice Kokkino Nero, do wodospadu Kalipso. Widoki były przepiękne, z góry można było zobaczyć morze. Na miejscu okazało się, że wodospady są wyschnięte, ale w zamian tworzą staw do pięknych ujęć fotograficznych. Zrobiliśmy tam pierwsze pamiątkowe zdjęcie grupowe! Po drodze niektórzy zetknęli się z tematem spadających z drzew kasztanów jadalnych. A niektórzy z aspiracjami na Master Chefa zbierali kolczaste trofea.

* * *

Kolejny dzień to jedna z najbardziej oczekiwanych atrakcji - wycieczka do Meteorów! Μετέωρα (Meteora z gr. metéoros – wzniesiony w górę, będący wysoko w powietrzu) to zespół 24 prawosławnych klasztorów wzniesionych na szczytach skał. Zwiedziliśmy dwa spośród nich: Wielki Meteor wraz z klasztorem Przemienienia Pańskiego, Klasztor Warłama Początkowo wszystkie potrzebne materiały do budowy tych perełek mnisi wciągali za pomocą lin. Odwiedzający również mogli się dostać tylko w taki sposób. A linę wymieniano dopiero jak się zerwała poprzednia. Teraz nie ma z tym problemu, są mostki, schody i jedyna trudność istnieje dla kierowców z wjazdem na górę. Nasi szoferzy naprawdę mieli trudne zadanie, natomiast Grek potrafił rozmawiać przez telefon, palić papierosa i prowadzić autokar pełny ludzi. Samo miejsce Meteorów jest urzekające i na pewno zachwyci każdego, nawet najbardziej wybrednego turystę. Pytanie, które nurtuje, to czy jest ktoś kto chciałby żyć na pojedynczej skale w osamotnieniu skupiony na modlitwie? W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w wąwozie Tembi u źródeł świętej Paraskewy patronki ludzi niewidomych. Znajduje się tam przepiękny kościół świętej wykuty w skale. Ze św. Paraskewą wiąże się ciekawa opowieść, podobnie jak z naszą Wandą, która Niemca nie chciała. Święta nie chciała wychodzić za mąż za kandydata wybranego przez rodziców. Obiecała sobie, że prędzej okaleczy sobie oczy niż go poślubi. Jak to z rodziną, najlepiej wychodzi się na zdjęciu, nie odpuszczała. Święta była zmuszona do spełnienia obietnicy. Jej ikona jest przedstawiana z tacą na której znajdują się jej oczy. Paraskewę beatyfikowano i ogłoszono świętą opiekunką ślepców i narządów wzroku. Co roku przyjeżdżają tłumy ludzi do źródła młodości w celu przemycia oczu i ich cudownego uzdrowienia. Legenda głosi, że jeśli zamoczymy całe ciało w źródle, będziemy wiecznie młodzi, omijając efekty starzenia. Czy faktycznie działa ? Wiara uzdrawia wszelkie choroby, ale warto zapytać uczestników! usmiech (1 kB)

grecja02 (92 kB)
* * *

Ten dzień z pewnością był wyjątkowy. Część grupy tj. 32 osoby postanowiły wiernie wyruszyć po grecki ogień. Pobudka o 3:30 i w drogę ! O godzinie 6:00 planowo weszliśmy na szlak. Wędrowaliśmy nocą, później powitał nas górski wschód Słońca. Część grupy o 8:20 jako pierwsza dotarła do schroniska, położonego na wysokości 2100 m.n.p.m. Ubrani w ciepłe kapcioszki, piliśmy herbatę i się gościliśmy. Uzupełnialiśmy poziom cukru i od razu w drogę ! Prosto na szczyt ! Idąc do góry można spotkać co raz mniej roślinności. Przestroga dla niektórych – nie trudno o chorobę wysokościową oraz wychłodzenie organizmu… Tego dnia miała być najbardziej sprzyjająca pogoda dla wszystkich aspirujących na pomocników Prometeusza. Wiatr miał zawrotną prędkość 55km/h. Temperatura z każdym krokiem spadała w dół. W drodze na szczyt wszystkie epitety uznawane popularnie w języku polskim za przekleństwa, wykorzystałam. Przed samym Mitikasem znajduje się mniejszy szczyt Skala (2866 m.n.p.m). Jest tam kamienny krąg, w którym zostawia się plecaki i wspina do góry. Opisuję te wydarzenia z perspektywy osoby, która jako jedna z nielicznych weszła na Mitikas. Wspięły się tylko 3 osoby. Należało być bardzo wcześnie na miejscu i trafić na najbardziej sprzyjające warunki do wejścia, ponieważ sytuacja zmieniała się z minuty na minutę. Dalej czekała nas wspinaczka, dużo kamieni, mało łańcuchów, właściwie ich brak oraz oznaczenia w postaci czerwonych kropek. Przy warunkach sprzyjających wychodzi się w 15 min. Nam zajęło prawie godzinę. Okropna zamieć, śnieg, wiatr, niska temperatura i dużo adrenaliny i WIARY. Po ogromnym wysiłku ZDOBYLIŚMY SZCZYT! Sprawiłam sobie najpiękniejszy prezent na moje 20–ste urodziny. Fotorelacji nie mamy żadnej, bo na Mitikasie spędziliśmy niecałe dwie minuty. Tyle wysiłku dla DWÓCH MINUT! To trzeba być wariatem ! Ogromna radość naszą trójkę ogarnęła w schronisku, przy herbacie, kiedy wreszcie od paru godzin sobie usiedliśmy. Tego wieczoru było jeszcze COŚ wyjątkowego dla wszystkich walczących o spotkanie z Zeusem. Był wieczór grecki! Bo nie jest ważny sam cel, ale najważniejsza jest droga! Bogowie tego dnia byli łaskawi i zesłali nam cudowną grecką kapelę, przepyszne dania i tańce dla rozkoszy duszy! Tak oto pięknie świętowaliśmy zdobycie ognia olimpijskiego. HEJ !

* * *

Dnia kolejnego odbyło się wielkie grupowe odpoczywanie… Relaks na maxa! Gdzieś przeczytałam w przewodniku, że  „aby mieć gwarancję pięknej pogody w czasie urlopu, najbezpieczniej udać się na wypoczynek w Grecji. Jak wyliczono, w kraju Homera aż 250 dni w roku są pełne słońca – dzięki takim statystykom Grecja jest najbardziej słonecznym krajem w Europie i znajduje się pod tym względem także w ścisłej czołówce światowej!”. Niestety MY trafiliśmy na tę resztę 115 dni kiedy jest ZIMNO. Przez 80% wyjazdu trwał MONSUN. Ale ale, dla niektórych pogoda nie ma znaczenia i w czasie deszczu dzieci się nie nudzą. Niektórzy perfekcyjnie wykorzystali ten czas chowając się przed zimnem na plaży, gdzie można się opalać i beztrosko kąpać w morzu kiedy pada deszcz. Do plażowej imprezy dołączyli także Grecy. Sjesta była udana!

* * *
grecja04 (154 kB)

Kamienne miasto było kolejnym naszym pirackim celem. Jak już wiadomo, pogody nie było. Wykorzystaliśmy ten czas na zwiedzanie Paleos Panteleimonas. W tej małej wiosce nie ma wyznaczonego szlaku. Można było beztrosko błądzić po kamiennych uliczkach, co chwila napotykając bandę kociaków. Dodatkowym urokiem są same kawiarnie, które choć wyglądają na ciasne, chętnie zapraszają turystów na przepyszną kawę. Zjeżdżając drogą w dół po drodze odwiedziliśmy zamek Platamonas. Fortyfikacja ta słynie z tego, że z niej wylewa się piękny widok na morze. A także, twierdza miała strzec przejścia między górami a morzem na południe. W pobliskiej okolicy zrobiliśmy wypad na shopping i zaspokoiliśmy nasz głód pamiątkowy. Dzień uwieńczyliśmy pyszną kolacją pożegnalną!

* * *

Dzisiejszego dnia musieliśmy ze smutkiem pożegnać ukochane Stomio. To był dobry i wspaniały czas. Naprawdę wypoczęliśmy. Ale nasza przygoda jeszcze się nie kończyła.
Pojechaliśmy do kilku wykopalisk archeologicznych. Dotknąć prawdziwej historii. Ktoś z wycieczkowiczów skomentował to w bardzo elokwentny sposób: „ Kilka kamieni i o co tyle krzyku?!”. Wrażenia przeróżne! usmiech (1 kB) Po intensywnym zwiedzaniu mogliśmy przyjechać do naszego drugiego hotelu, który zrobił na nas ogromne pozytywne wrażenie. Wchodząc do pokoju mogłam śmiało stwierdzić „ Noooo, to się postarali !”. Pyszna kolacja była początkiem do fantastycznego wydarzenia, jakim był mecz Polski z Brazylią o tytuł MISTRZA ŚWIATA w SIATKÓWCE 2018! Wyniki wszyscy znamy, ale emocje sięgały zenitu! Tak się zjednoczyliśmy, że pobudziliśmy Greków w okolicy … wyszło PATRIOTYCZNIE i z rozmachem!

* * *

„Tyle Słońca w całym mieście, nie widziałeś tego jeszcze. Popatrz! O! Popatrz!” Tym miłym akcentem powitaliśmy niestety OSTATNI dzień w Grecji. Było pełno Słońca, które co poniektórym ‘Miss Turnusu’ intensywnie spiekło plecy. Wszyscy jednogłośnie wybrali się na plażę. Muzyka, kobiety, taniec, śpiew i …. różowy flaming ?! Nasza Kochana Pani Tereska miała imieniny i z tej okazji jak na ‘Królową Turnusu’ przystało, prezent musiał być odpowiedni. Tak przebalowaliśmy caaaaały dzień, leżąc na plaży, tańcząc i ciesząc się jak bardzo udany był wyjazd. Oczywiście nie zabrakło także zabawnego akcentu tego dnia. Na plaży niektórzy zetknęli się z Grekiem, który w bardzo oryginalny sposób sprzedawał swoje pączki. Jego prawidła brzmiały tak: „ Pączki na śniadanie, jak spróbujesz to Ci …” usmiech (1 kB) albo „Jeden pączek, drugi pączek i już… jak zajączek”. Marketing działał ! Sprzedaż szaleńczo rosła w górę!

grecja05 (113 kB)

Kilka słów od autorki tekstu…

Jak ogólnie wiadomo na każdym wyjeździe są osoby, które w bardzo szczególny sposób uatrakcyjniają wycieczkę. Mam na myśli bardzo żywiołową babeczkę, Panią Tereskę, która miała mnóstwoooooo energii! Na wyjeździe bardzo dbała o przeprowadzenie wszelkich szczepień w terminie. Uważała, że nie należy nie być szczepionym. Najlepsza służba zdrowia.

Równie atrakcyjną formę pełnił słynny „tył”, który podobno nieustannie chodził za potrzebą… czy to prawda? Ze źródeł wiadomo; bronili się tekstem, że są sportowcami i muszą stale nawadniać ciało…

Mieliśmy także wybitnych Sommelier’ów badających jakość i smak lokalnych produktów.

W autokarze dwie zaradne Panie przedstawiły swoje talenty kulinarne ratując od głodu całą wioskę (autokar).

Nie obyło się także bez słynnego kamerzysty „Szczęk”, który genialnie sprawdził się w terenie. A także pojawi się program prosto z autokaru pt: „ Z kamerą wśród zwierząt” na który serdecznie zaprasza!

A szczególną rolę mieli w tym przedsięwzięciu ORGANIZATORZY, bo kto jak nie oni! Stawali na głowie, aby móc dogodzić nam Wszystkim!

Wniosek mam jeden…

… tak wiele osobowości, tak różnych, tak wspaniałych, utalentowanych, świadczyło tylko o tym, że jesteśmy prawdziwą bandą piratów, którzy pragną wyruszać w nieznane i jak najlepiej skorzystać z tych wakacji!!!

Alicja Brzychczyk

Linia
Relacja fotograficzna - Eugeniusz Halo
Relacja fotograficzna - Jerzy Bajor
Relacja fotograficzna - Marek Filipiak
Relacja fotograficzna - Beata Brzychczyk
Relacja fotograficzna - Alicja O.
Linia
Powrót



kontur (2 kB)
copyright